Telewizor Wisła

Choć pierwsze emisje programów miały miejsce w 1937 roku, to dojrzała telewizja pojawiła się w Polsce dopiero w latach 50-tych. Nadawany program docierał do bardzo niewielkiej grupy osób z powodu … braku odbiorników. Szczęśliwi posiadacze nielicznych telewizorów przywozili je z zagranicy za niemałe pieniądze. Potrzebą chwili stało się rozpoczęcie produkcji krajowej, ale technologicznie nie byliśmy jeszcze na to gotowi. Dlatego też pierwszy polski odbiornik o swojskiej nazwie „Wisła” tak naprawdę był kopią radzieckiej „Awangardy TL1”, produkowanej w Leningradzie od 1953 roku.
Pierwsze odbiorniki zbudowano już w grudniu 1955 roku, ale zgodnie z ówczesnym zwyczajem oficjalną produkcję rozpoczęto 22 lipca, w komunistyczne święto. Był rok 1956. 12-calowa „Wisła” ważyła ponad 30 kg i posiadała okrągły kineskop, który dzięki solidnej, drewnianej obudowie sprawiał wrażenie prostokątnego. Uruchomienie odbywało się poprzez podniesienie górnej pokrywy. Pod pokrywą znajdowały się dwa głośniki i 5 pokręteł. Ustawiano nimi głośność, barwę tonu, jasność i kontrast i ostrość. Dodatkowo z tyłu umieszczono regulację szerokości i wysokości obrazu. „Wisła” natychmiast stała się ogromnym rarytasem. Właściciel telewizora narażony był na niezwykle częste odwiedziny gości, czasem nawet z odległych okolic. Mieszkańcy wsi i małych miasteczek zazwyczaj składali się i kupowali jeden wspólny telewizor, który ustawiano w miejscowej „klubokawiarni”.


Ciekawostki: 
W 1955 roku program nadawano dwa razy w tygodniu, w 1957 już pięć razy. Wszystkie audycje były „na żywo”.
  • Na początku 1957 roku w Polsce jeden telewizor przypadał na 1500 osób.  
  • „Wisła” była znacznie tańsza od odbiorników sprowadzanych z zagranicy, bo kosztowała „zaledwie” równowartość 3 miesięcznych pensji. Niestety, początkowo zakup nie był prosty. Telewizor sprzedawano na talony, które otrzymywały świetlice i zasłużeni działacze partyjni. 
  • Pobór mocy wynosił 220 W, czyli 5 razy więcej, niż w dużych współczesnych odbiornikach.  
  • „Wisła” nie posiadała przełącznika kanałów. Był zbędny, gdyż nadawano tylko jeden program, a telewidz miał wybór: „oglądać, albo nie oglądać”. 


Wisła (Vistula) TV Set

Though the first TV programmes were aired as early as in 1937, "mature" TV appeared in Poland only in the 1950s. Broadcast programmes were reaching only a small group of people because of... lack of receivers. The few lucky owners of TV sets brought them from abroad not for a penny. It was necessary to start domestic production, yet technologically we were not ready for it yet. Therefore, the first Polish receiver, with a familiar name "Vistula" was in fact a copy of the Russian "Avant-garde TL1" produced in Leningrad since 1953.
First receivers were built already in December 1955, but in line with the tradition of the time official production started on 22nd July, a communist holiday. It was 1956. 12-inch Vistula weighted over 30 kilos and had a round CRT which thanks to its robust wooden casing looked rectangular. To start it, it was necessary to lift the upper lid. Two speakers and 5 knobs were located under it. They served to adjust the volume, tone, brightness, contrast and sharpness. Additionally, aspect ratio was adjusted in the back.
"Vistula" immediately became a rarity. An owner of one was at risk of frequent visits of guests, often from faraway. Inhabitants of villages and small towns usually clubbed together to buy one TV set, which was then put in the local "coffee bar club".



You might want to know that:
  • In 1955, programmes were aired two times a week, in 1957 - already five. All were "live". 
  • At the beginning of 1957, there was one TV set per 1500 people in Poland.  
  • "Vistula" was much cheaper than imported TV sets, since in cost "only" the equivalent of three months’ salary. Unfortunately, initially it was not easy to buy it. The TV set was sold based on coupons received by daycare centres and party activists of outstanding merit. 
  • Its power consumption was 220 W, 5 times more than in big contemporary receivers.  
  • "Vistula" did not have a switch for changing the channels. It was redundant, as there was only one programme, so the viewer was faced with the choice: "to watch or not to watch". 



Telewizor Wisła

Choć pierwsze emisje programów miały miejsce w 1937 roku, to dojrzała telewizja pojawiła się w Polsce dopiero w latach 50-tych. Nadawany program docierał do bardzo niewielkiej grupy osób z powodu … braku odbiorników. Szczęśliwi posiadacze nielicznych telewizorów przywozili je z zagranicy za niemałe pieniądze. Potrzebą chwili stało się rozpoczęcie produkcji krajowej, ale technologicznie nie byliśmy jeszcze na to gotowi. Dlatego też pierwszy polski odbiornik o swojskiej nazwie „Wisła” tak naprawdę był kopią radzieckiej „Awangardy TL1”, produkowanej w Leningradzie od 1953 roku.
Pierwsze odbiorniki zbudowano już w grudniu 1955 roku, ale zgodnie z ówczesnym zwyczajem oficjalną produkcję rozpoczęto 22 lipca, w komunistyczne święto. Był rok 1956. 12-calowa „Wisła” ważyła ponad 30 kg i posiadała okrągły kineskop, który dzięki solidnej, drewnianej obudowie sprawiał wrażenie prostokątnego. Uruchomienie odbywało się poprzez podniesienie górnej pokrywy. Pod pokrywą znajdowały się dwa głośniki i 5 pokręteł. Ustawiano nimi głośność, barwę tonu, jasność i kontrast i ostrość. Dodatkowo z tyłu umieszczono regulację szerokości i wysokości obrazu. „Wisła” natychmiast stała się ogromnym rarytasem. Właściciel telewizora narażony był na niezwykle częste odwiedziny gości, czasem nawet z odległych okolic. Mieszkańcy wsi i małych miasteczek zazwyczaj składali się i kupowali jeden wspólny telewizor, który ustawiano w miejscowej „klubokawiarni”.


Ciekawostki:
  • W 1955 roku program nadawano dwa razy w tygodniu, w 1957 już pięć razy. Wszystkie audycje były „na żywo”. 
  • Na początku 1957 roku w Polsce jeden telewizor przypadał na 1500 osób.  
  • „Wisła” była znacznie tańsza od odbiorników sprowadzanych z zagranicy, bo kosztowała „zaledwie” równowartość 3 miesięcznych pensji. Niestety, początkowo zakup nie był prosty. Telewizor sprzedawano na talony, które otrzymywały świetlice i zasłużeni działacze partyjni. 
  • Pobór mocy wynosił 220 W, czyli 5 razy więcej, niż w dużych współczesnych odbiornikach.  
  • „Wisła” nie posiadała przełącznika kanałów. Był zbędny, gdyż nadawano tylko jeden program, a telewidz miał wybór: „oglądać, albo nie oglądać”. 



Wisła (Vistula) TV Set


Though the first TV programmes were aired as early as in 1937, "mature" TV appeared in Poland only in the 1950s. Broadcast programmes were reaching only a small group of people because of... lack of receivers. The few lucky owners of TV sets brought them from abroad not for a penny. It was necessary to start domestic production, yet technologically we were not ready for it yet. Therefore, the first Polish receiver, with a familiar name "Vistula" was in fact a copy of the Russian "Avant-garde TL1" produced in Leningrad since 1953.
First receivers were built already in December 1955, but in line with the tradition of the time official production started on 22nd July, a communist holiday. It was 1956. 12-inch Vistula weighted over 30 kilos and had a round CRT which thanks to its robust wooden casing looked rectangular. To start it, it was necessary to lift the upper lid. Two speakers and 5 knobs were located under it. They served to adjust the volume, tone, brightness, contrast and sharpness. Additionally, aspect ratio was adjusted in the back.
"Vistula" immediately became a rarity. An owner of one was at risk of frequent visits of guests, often from faraway. Inhabitants of villages and small towns usually clubbed together to buy one TV set, which was then put in the local "coffee bar club".



You might want to know that:
  • In 1955, programmes were aired two times a week, in 1957 - already five. All were "live".  
  • At the beginning of 1957, there was one TV set per 1500 people in Poland.   
  • "Vistula" was much cheaper than imported TV sets, since in cost "only" the equivalent of three months’ salary. Unfortunately, initially it was not easy to buy it. The TV set was sold based on coupons received by daycare centres and party activists of outstanding merit.  
  • Its power consumption was 220 W, 5 times more than in big contemporary receivers.   
  • "Vistula" did not have a switch for changing the channels. It was redundant, as there was only one programme, so the viewer was faced with the choice: "to watch or not to watch". 


Sokół 1000

Dziś mówi się o nim „polski Harley”. Tak naprawdę jego nazwa brzmiała CWS M111. Określenie „Sokół 1000” pojawiło się dopiero w trzy lata po rozpoczęciu produkcji.
Po wojnie bolszewickiej zaczęto doceniać zalety dużych maszyn, które mogły na wózku bocznym dźwigać karabin maszynowy. Armia generała Hallera miała na stanie Triumphy, Harleye, BSA, ale niestety w niewielkiej liczbie. Posiadanie produktu krajowego uznano za konieczność. Przygotowania rozpoczęto w drugiej połowie lat 20-tych. Gotowy motocykl pojawił się w roku 1929. CWS M55, bo tak go nazwano, nie stanowił udanej konstrukcji. Urywające się zawory, pękające sprężyny, kiepska ergonomia dyskwalifikowały projekt jako sprzęt wojskowy.
Rozpoczęto prace od nowa, przy udziale zmienionej ekipy konstruktorów.
Z wyglądu podobny, ale w rzeczywistości zupełnie nowy motocykl był gotowy w 1932 roku. Niebawem rozpoczęto produkcję seryjną pod nazwą CWS M111. Silniki powstawały w „Ursusie”, główna konstrukcja
w zakładach PZInż na ulicy Terespolskiej w Warszawie. Tam też następował  montaż. Wszystkie egzemplarze posiadały wózki boczne. Wojsko zamawiało wózki z karabinem maszynowym, poczta gondole towarowe,
a nieliczni odbiorcy cywilni standardowe wózki osobowe. Rozważano nawet dość nowoczesne rozwiązanie, jakim był napęd wózka bocznego. Powstały prototypy, ale do produkcji seryjnej nie doszło.

Ciekawostki:
  • Szybkościomierz, licznik km, zegar, lusterko, szperacz, osłony na nogi, koło zapasowe - takie wyposażenie stawiało polski motocykl w jednym rzędzie z najlepszymi konstrukcjami. 
  • Zbudowano około 3300 egzemplarzy, z czego do dziś pozostało około 100  
  • Motocykl używany był także przez policję. Poruszały się nim pierwsze oddziały kontroli ruchu drogowego, czyli zalążek dzisiejszej "drogówki",  
  • Silniki Sokoła 1000 napędzały także motorowe drezyny kolejowe DKM. 
DANE TECHNICZNE:
Silnik: dwucylindrowy, czterosuwowy, dolnozaworowy
Pojemność skokowa: 995 cm³
Moc: 18 KM przy 3000 obr./min
Prędkość maksymalna: 100 km/h
Masa własna: 230 kg, plus wózek ok. 140 kg
Zużycie paliwa: ok. 7l/100 km


Sokół (Falcon) 1000

Nowadays it is called the "Polish Harley". In fact it was called CWS M111. The name "Sokół 1000” appeared only three years after the production had started.
After the Bolshevik war, appreciation grew for big machines which could have a machine gun mounted on the side-car. General Haller's army used Triumphs, Harleys, BSAa, but unfortunately there were not too many of them. It was deemed necessary to have a domestic product. Preparations started in the second half of 1920s. The motorcycle was ready in 1929. CWS M55 - since that was its name - was not a successful construction. Breaking valves, bursting springs, poor ergonomics disqualified it as military equipment.
The works started from scratch, with a changed team of constructors.
In 1929, the motorcycle was ready - even though the looks were similar, it was brand new. Soon, serial production of CWS M111 started. The engines were manufactured by "Ursus", the main construction - in the National Engineering Works (PZInż) in Terespolska Street in Warsaw. The motorcycle was also assembled there. All of them has side-cars. The army ordered side-cars with machine guns, the post - with gondolas for goods, and only certain civilian clients ordered passenger side-cars. A pretty modern solution - engine for the side-car - was also taken into consideration. Prototypes were created, yet serial production was never started.

You might want to know that:
  • Speedometer, odometer, clock, mirror, searchlight, leg protection, spare wheel - this equipment put the Polish motorcycle in the same class with top constructions. 
  • Approximately 3300 motorcycles were constructed, out of which only about 100 survived until today the motorcycle was also used by the police. The first traffic control units, that is precursors of today's "traffic police", rode them.
  • Engines mounted in Sokół 1000 propelled also the DKM motorized railway trolleys. 

TECHNICAL DATA:
Engine: two-cylinder, four-stroke, SV
Cylinder capacity: 995 cm³
Power: 18 HP at 3000 rpm
Maximum speed: 100 km/h
Weight: 230 kg, plus side-car approx. 140 kg
Fuel consumption: approx. 7l/100 km


Niemen 98

To nie przypadek, że pojemność silnika Niemna wynosiła 98 cm³. Według przedwojennych przepisów motocykle do 100 cm³ można było prowadzić bez prawa jazdy. Ponadto przysługiwały im ulgi podatkowe, mające na celu propagowanie wyrobów polskich.
Cała historia zaczęła się od niewielkiej fabryczki wyrobów metalowych. Założyli ją w 1894 roku bracia Starowolscy. Zakład prosperował na tyle dobrze, że zaczęto myśleć o rozszerzeniu asortymentu. W ofercie pojawiły się maszyny do szycia, rowery i motorowery. Około roku 1936 Starowolscy zbudowali pierwszy motocykl, a zakłady zmieniły nazwę na: Kresowa Fabryka Rowerów i Motocykli. Właściciele wykazali się niebywałym wyczuciem koniunktury. Cała Polska przesiadała się z rowerów na motory, a w jej wschodniej części brakowało zarówno wytwórni, jak i sklepów z motocyklami. Starowolscy doskonale wiedzieli, że mają zapewniony popyt.
W roku 1938 rozpoczęła się seryjna produkcja Niemna. Nie dysponując własnymi jednostkami napędowymi fabryka wykorzystała sprawdzoną konstrukcję Villiersa. Te udane silniki cieszyły się w Polsce znaczną popularnością. Montowano je w wielu modelach, jak choćby Perkun, Podkowa, czy SHL. Reszta elementów była całkowicie polska. Motocykl kosztował 900 zł, ale należy przyjąć, że dzięki wspomnianej uldze, jego cena oscylowała w granicach 720 zł.

Ciekawostki:
  • Motorowery produkowane w Kresowej Fabryce miały dwie wersję: męską i damską. Taki podział jest ewenementem w skali europejskiej. 
  • Logo motocykla przedstawia Nowy Zamek w Grodnie nad brzegiem Niemna, 
  • W Polsce zachowały się prawdopodobnie cztery Niemny, natomiast na Białorusi (w jej granicach leży Grodno) w rękach prywatnych znajdują się nieliczne motorowery i rowery, które po dzień dzisiejszy pełnią funkcje użytkowe. 
DANE TECHNICZNE:
Silnik: jednocylindrowy, dwusuwowy,
Pojemność skokowa: 98 cm³
Moc: 3 KM przy 4200 obr./min
Prędkość maksymalna: 65 km/h
Masa własna: 70 kg.
Zużycie paliwa: ok. 2,2 l/100 km


Niemen 98

It was not a coincidence that the capacity of Niemen's engine was 98 cm³. According to pre-war rules, riding a motorcycle up to 100 cm³ did not require a driving licence. Moreover, tax relieves were foreseen for them, aimed at popularizing Polish products.
The whole story started from a small factory of ironmongery. It was opened in 1894 by the Starowolscy brothers. The factory was so successful that plans to expand the portfolio were created. Sewing machines, bicycles and mopeds appeared in the offer. Around 1936, the Starowolscy built the first motorcycle and the factory changed its name to: Borderland Bicycle and Motorcycle Manufacture (Kresowa Fabryka Rowerów i Motocykli). The owners had a particular feel for trends. Whole Poland was switching from bicycles to motorcycles, and its eastern part lacked not only a factory, but also shops selling motorcycles. Starowolscy knew perfectly that the demand for their products was ensured.
In 1938, serial production of Niemen started. Not having own engines, the factory used proved constructions of Villiers. These successful units were very popular in Poland. They were mounted in many models, such as Perkun, Podkowa, or SHL. The remaining elements were all made in Poland. The motorcycle cost 900 zlotys, but it should be assumed that thanks to the already mentioned relief, its price was around 720 zlotys.

You might want to know that:
  • Mopeds produced in the Borderland Bicycle and Motorcycle Manufacture had two versions: men's and women's. This division was unique Europe-wide. 
  • The motorcycle's logo depicts the New Castle in Grodno upon Niemen, 
  • Most likely only four Niemens survived in Poland, whereas in Belarus (Grodno is currently within its borders) several mopeds and bicycles are still used by private owners until today. 
TECHNICAL DATA:
Engine: one-cylinder, two-stroke
Cylinder capacity: 98 cm³
Power: 3 HP at 4200 rpm
Maximum speed: 65 km/h
Weight: 70 kg.
Fuel consumption: approx. 2,2 l/100 km



Szarotka

Mały radioodbiornik, produkowany w Zakładach Radiowych im. Marcina Kasprzaka w Warszawie. Po raz pierwszy pokazano go na Targach w Lipsku.
Powszechnie pisano o „Szarotce”, jako o radiu turystycznym. Słusznie, bo chociaż była jeszcze odbiornikiem lampowym (długie nagrzewanie wymagało nie lada cierpliwości), to jednak posiadała już zasilanie bateryjne. Oprócz dwóch „R-20” pracowało jeszcze trzecie ogniwo anodowe o napięciu 67,5 V. Takie rozwiązanie pozwalało cieszyć się „Szarotką” nawet do 30 godzin. W przypadku zasilania sieciowego korzystano ze specjalnej podstawki, na której ustawiano odbiornik.
Klawisze w górnej części obudowy służyły do wyboru zakresu fal: długie, średnie. Obok skali umieszczono „magiczne oko”, czyli wskaźnik optymalnego wysterowania. Po bokach znajdowały się obrotowe regulatory głośności i strojenia. Zmiany barwy tonu nie przewidziano. Wykonana z polistyrenu obudowa najczęściej posiadała odcień kości słoniowej, ale zdarzały się też czerwone i zielone.
„Szarotka” była drugim (po „Turyście”) i zarazem ostatnim przenośnym radioodbiornikiem z lampami. Wszystkie następne posiadały już tranzystory.

Ciekawostki:
  • Reklama przedstawiała zgrabną dziewczynę na skuterze, która trzymając „Szarotkę” w ręku informowała:  nigdy na weekend nie jadę sama, odkąd Szarotkę kupiła mi mama, 
  • Odbiornik kosztował 1050 zł. Główny Urząd Statystyczny podawał, że średnia pensja wynosiła wtedy 1279 zł, 
  • „Szarotkę” produkowano na licencji austriackiego Siemensa - tam odbiornik nazywał się Grazietta.  
DANE TECHNICZNE:
zasilanie: sieciowe 120/220 V, bateryjne na 2 baterie anodowe i 1 żarową,
moc wyjściowa: 50mW,
zakresy: fale średnie 187.7-561m, długie 1050-1875m,
wymiary: 225 x 170 x 65 mm,
masa: z zasilaczem 2 kg, masa baterii zbliżona do ciężaru zasilacza.


Szarotka (Edelweiss)


Small receiver manufactured in the Marcin Kasprzak Radio Company (Zakłady Radiowe Marcina Kasprzaka) in Warsaw. It made its début during the Leipzig Fair.
"Szarotka" was commonly described as a tourist radio. Rightly so, because although it was still a tube receiver (long heat-up time required a lot of patience), it was already battery powered. In addition to two "R20" batteries, "Szarotka" had a third 67.5 V cell. Thanks to such a solution it was possible to enjoy it for up to 30 hours. In the case mains supply, a special stand was used, and the receiver was put on it.
Buttons in the top part of the casing served to choose the wave band: long, medium. "Magic eye" - the indicator of optimum setting - was placed next to the scale. Rotary knobs for volume adjustment and tuning were located at the sides. There was no option to change the tone. The housing, made of polystyrene, was usually ivory, but red and green ones also appeared.
"Szarotka" was the second (after "Tourist") and at the same time the last tube radio receiver. All subsequent ones had transistors.

You might want to know that:
  • The advertisement presented a slim girl on a scooter, holding "Szarotka" in her hand and saying:  I never go to weekends alone, since my mother bough a Szarotka for me, 
  • The receiver cost 1050 zlotys. According to the Central Statistical Office of Poland, average remuneration then amounted to 1279 zlotys. 
  • "Szarotka” was manufactured on the licence of Austrian Siemens - there the receiver was called Grazietta.  
TECHNICAL DATA:
power supply: 120/220 V; from batteries: 2 anode batteries and 1 glow battery,
power output: 50mW,
wavelengths: medium 187.7-561m, long 1050-1875m,
dimensions: 225 x 170 x 65 mm,
weight: with charger 2 kg, weight of batteries similar to the weight of charger.


Odbiornik radiowy „Automatic Z”

Przypadek sprawił, że rozpowszechnienie się radiofonii przypadło na czas odzyskania niepodległości przez Polskę. Młode państwo niejako z marszu wkroczyło w „epokę eteru”. Pojawiło się sporo wytwórni radioodbiorników, z których najwyższą klasę prezentowało „Towarzystwo Radiotechniczne Elektrit” z Wilna. Prężne zakłady zatrudniały ponad 1000 osób. Wyroby eksportowano do wielu krajów europejskich, a także do Związku Południowej Afryki, czy Brazylii. W roku 1938 „Elektrit” zaprezentował niezwykle nowoczesny odbiornik, którego poziom technologiczny, standard wykonania i jakość odbioru przewyższały większość urządzeń zagranicznych.
Superheterodynowy, 7-lampowy „Automatic Z” posiadał 3 zakresy fal. Ogromny, koncertowy głośnik zapewniał doskonały dźwięk. Słowo „automatic” oznaczało możliwość zaprogramowania aż 12 wybranych stacji. Takie nowatorskie rozwiązanie wymagało dodatkowego silniczka elektrycznego.
W tamtym czasie odbiorniki radiowe traktowano nie tylko w kategoriach użytkowych, bowiem pełniły one także funkcje ozdobne. Radio było dodatkowym, ozdobnym i bardzo drogim meblem w mieszkaniu, dlatego też klient przywiązywał szczególną wagę do jego wyglądu. Skrzynkę odbiornika wykończono ozdobną okleiną orzechową, czernioną na krawędziach. Obrotową gałkę strojenia zaprojektował doświadczony artysta plastyk, podobnie, jak całą skalę urządzenia.

Ciekawostki:
  • „Automatic Z” wyceniono na 780 zł. Mniej więcej tyle samo, czyli równowartość 3-4 średnich pensji kosztował motocykl SHL. 
  • W 1939 roku Wilno zajęła Armia Czerwona. Sowieci zadbali, by fabryczne oprzyrządowanie i urządzenia techniczne wywieźć do ZSRR. Od 1946 roku białoruskie zakłady im. Mołotowa w Mińsku rozpoczęły produkcję odbiornika „Mińsk”, zachwalanego jako bardzo nowoczesny. Był on zadziwiająco podobny do polskiego „Elektritu” z Wilna. 
DANE TECHNICZNE:
producent: Towarzystwo Radiotechniczne „ELEKTRIT”
zakresy: fale długie 700-2000, średnie 200-580, krótkie 15-55 m,
zasilanie: napięcie przemienne 120 - 240V,
pobór mocy – 70 watów
wymiary: 620 x 390 x 310 mm
masa: 19,1 kg.


"Automatic Z” Receiver

By chance popularization of radios coincided with Poland's regaining of independence. The young state in a way "by default" went into the "era of ether". Receiver production plants mushroomed, yet the "Elektrit Radiotechnical Society" from Vilnius had no equals. This dynamic company was employing over 1000 people. Its products were exported to many European countries, the Union of South Africa or Brazil. In 1938, Elektrit presented a very modern receiver, whose technological advancement, standard of finishing and quality of reception surpassed most foreign devices.
7-tube superheterodyne "Automatic " had 3 bands. Its huge, concert speaker ensured perfect sound. The word "automatic" stood for the possibility to programme as many as 12 selected radio stations. Such an innovative solution required an additional electrical engine.
At that time, receivers were treated not only as usable objects, but also as decoration. A receiver was an additional, decorative and very expensive piece of furniture in a flat, therefore each customer paid special attention to its looks. The casing was finished with decorative nut tree wood veneer, blackened on edges. Rotary tuning knob and the whole casing were designed by an experienced graphic artist.

You might want to know that:
  • "Automatic Z” was priced at 780 zlotys. More or less the same - that is an equivalent of 3-4 average monthly salaries - was the price of an SHL motorcycle. 
  • In 1939, the Red Army occupied Vilnius. The Soviets took care of transporting the devices and technical equipment from the factory to the USSR. In 1946, Belarussian Mołotow Works in Minsk started to produce the "Minsk" receiver, advertised as very modern. It was surprisingly similar to the Polish "Elektrit" from Vilnius.
TECHNICAL DATA: 
manufacturer: "ELEKTRIT" Radiotechnical Society
wave bands: long 700-2000, medium 200-580, short 15-55 m,
power supply: AC 120 - 240V,
power consumption – 70 Watt
dimensions: 620 x 390 x 310 mm
weight: 19.1 kg.



Pralka Miele

Firma Miele to Rolls Royce wśród producentów sprzętu domowego. Pralki, których produkcja zaczęła się w niewielkiej, niemieckiej miejscowości Gütersloh w Westfalii to decydowanie najwyższa półka. Tak było w 1899 roku, gdy założono przedsiębiorstwo i tak jest dzisiaj. Pierwsza pralka z własnym silnikiem pojawiła się w 1911 roku.
Eksponat z kolekcji Muzeum Techniki i Przemysłu pochodzi z 1923 roku, czyli z okresu, gdy Miele zaczynało być wiodącym producentem na świecie. Rok później firma wybudowała ogromny kompleks hal fabrycznych, budynków z biurami projektowymi i laboratoriami.
Pralka wraz z wyżymaczką posiada silnik elektryczny, napędzający oba elementy. Napęd przenoszony jest za pomocą paska klinowego, który powoduje obracanie się metalowego wirnika w drewnianej balii o średnicy 59 cm.
W latach 20-tych nie było zwyczaju trzymania pralek w mieszkaniach. Urządzenia uruchamiano w piwnicach domów, lub w specjalnie wybudowanych pralniach. Dlatego też firma mogła pozwolić sobie na produkcję dużego gabarytowo sprzętu. Prezentowane urządzenie ma aż 130 cm wysokości i 98 cm głębokości. Do łazienek w mieszkaniach pralki trafiły dopiero w latach 50-tych. Wówczas producenci zostali zmuszeni znacznie zredukować wymiarów swoich wyrobów.

Ciekawostki:
  • Miele została założona jako firma dwóch rodzin i taką pozostaje do dziś. Jej twórcami byli Carl Miele i Reinhard Zinkann. Obecnie przedsiębiorstwem kieruje czwarte pokolenie. 
  • Początkowo firma mieściła się w starym młynie kukurydzy i produkowała tylko ubijaki do masła i wirówki do mleka. W 1899 roku inwentarz fabryki to cztery tokarki, jedna wiertarka i 11 zatrudnionych osób. 
  • To właśnie firma Miele, jako pierwsza na świecie już w 1916 roku wprowadziła 10-letnią gwarancję na swoje wyroby. 
  • Zachęceni sukcesami pralek, właściciele chcieli sprawdzić się w produkcji samochodów osobowych. Tuż przed i wojną światową powstały 143 auta, dostarczane w cenach 5000 - 8000 marek. Wojna przekreśliła dalszą produkcję, której po 1918 roku nie wznowiono, za to aż do lat 60 budowano motocykle i rowery.

Miele Washing Machine

 Miele is a Rolls Royce among manufacturers of household appliances. The washing machines, whose production started in a small German town called Gütersloh in Westphalia, are definitely the top shelf. This was the case in 1899, when the company was established, and this is the case nowadays. The first washing machine with own engine appeared in 1911.
The object from the collection of the Museum of Technology and Industry comes from 1923, a period when Miele was becoming a global leader. A year later the company built a huge complex of production plants, design offices and laboratories.
 The washing machine with a wringer has an electrical engine propelling both elements. Fan belt transfers the drive, rotating a metal rotor in a wooden tub with a diameter of 59 centrimetres.
 In the 1920s, keeping a washing machine at home was not a common thing. They were kept in basements of buildings or in specially constructed laundries. That is why the company could produce large size appliances. The one presented is 130 centimetres high and 98 centimetres deep. Washing machines started to appear in flats only in the 1950s. As a consequence, manufacturers were forced to significantly reduce the dimensions of their products.

You might want to know that:
  • Miele was established as a company of two families and remained so until now. Its founders were Carl Miele and Reinhard Zinkann. Currently, the fourth generation manages the company. 
  • Initially, the company was located in an old mill and manufactured butter churners and milk separators. In 1899, the factory had: four lathes, one driller and 11 employees. 
  • It was Miele who as the first company in the world introduced a 10-year guarantee for their products as early as in 1916. 
  • Encouraged by the success of their washing machines, the owners wanted to try to produce passenger vehicles. 143 cars were built just before the war, priced at 5000 - 8000 DM. The war put the production to an end and it was not restarted after 1918, but motorcycles and bicycles were produced until 1960s. 


Enigma

Oto jedna z największych tajemnic II wojny światowej. Mała skrzynka, która zmieniła bieg historii.
Nikomu nie trzeba tłumaczyć, jak ważne w czasie wojny (i nie tylko) jest zatajenie wysyłanych informacji, rozkazów i planowanych operacji. Zdawali sobie sprawę z tego też Niemcy, budując najbardziej skomplikowaną maszynę szyfrującą na świecie. Tak skomplikowaną, że do samego końca byli przekonani o jej skuteczności.
Wbrew utartym opiniom historia tej maszyny zaczęła się długo przed II wojną. Pierwsze egzemplarze powstały w latach 20-tych. Od początku wywiady kilku państw bezskutecznie starały się złamać kod Enigmy, ale tylko jeden zespół rozwiązał to niezwykle skomplikowane zadanie. Trzech młodych, polskich matematyków: Marian Rejewski, Jerzy Różycki i Henryk Zygalski w grudniu 1932 roku potrafiło czytać niemiecką korespondencję!!!
Przez wiele lat zasługę rozszyfrowania kodu przypisywali sobie Brytyjczycy. Dopiero po wstąpieniu Polski do NATO oficjalnie przyznano, że złamanie Enigmy to sprawa polska.
Prezentowany egzemplarz pochodzi z 1944 roku i jest jednym z najlepiej zachowanych na świecie.


Ciekawostki:
  • Niemal wszyscy historycy II wojny światowej twierdzą, że rozszyfrowanie Enigmy skróciło działania wojenne o 3 lata. Szacując, że 1 rok wojny kosztował 10 mln ofiar, można uznać, że trójka polskich matematyków uratowała 30 milionów istnień ludzkich. 
  • Informacje o rozszyfrowaniu Enigmy były utajnione aż do lat 70. XX wieku. 
  • Dzięki Enigmie ustalono położenie pancernika Bismarck. Przed jego zatopieniem wysłano samoloty zwiadowcze, by zasugerować Niemcom, że to one właśnie namierzyły okręt. 
  • Za to powszechna opinia, że Churchill wiedział dzięki Enigmie o planowanym nalocie na Coventry jest według najnowszych dociekań błędna. Sugerowanie, jakoby premier poświęcił życie kilkuset osób dla zachowania tajemnicy kładło się cieniem zarówno na nim samym, jak i legendzie Enigmy. 
  • Rejewski i Zygalski przeżyli wojnę, natomiast Jerzy Różycki zginął na zatopionym w pobliżu Balearów statku Lamoricière. 



Enigma

It is one of the biggest secrets of the II world war. A small box that changed the course of history.
Nobody needs any explanation why ensuring secrecy of sent information, orders and planned operations is so important during a war (and not only). Also the Germans were aware of that when constructing the most complicated encoding machine in the world. It was so complicated that they themselves were not fully certain of its effectiveness.
Contrary to common opinions, the history of this machine started well before the II world war. First ones were built in the 1920s. From the very onset intelligence services of several countries tried in vain to break the code of Enigma, and only one team solved this very complicated task. Three young Polish mathematicians: Marian Rejewski, Jerzy Różycki and Henryk Zygalski were able to read German correspondence in December 1932!!!
For many years the British credited themselves with deciphering the code. It was only after Poland joined the NATO that it was officially admitted that cracking of Enigma was a Polish achievement.
The presented machine comes from 1944 and is one of the best preserved ones in the world.


You might want to know that:
  • Almost all II world war historians claim that deciphering of Enigma shortened the war by 3 years. Assuming that 1 year of war took a toll of 10 minion, it may be said that the three Polish mathematicians saved 30 million human lives. 
  • Information about deciphering Enigma was secret until the 1970s . 
  • Thanks to Enigma it was possible to identify the location of the battleship Bismarck. Prior to its sinking, reconnaissance aircraft were sent to suggest to the Germans that these had spotted the vessel. 
  • In turn, the common opinion that thanks to Enigma Churchill knew about the planned air raid of Coventry is, according to latest research, wrong. Stipulating that the prime minister had sacrificed the lives of several hundred people to keep the secret cast a shadow on himself and the legend of Enigma. 
  • Rejewski and Zygalski survived the war, Jerzy Różycki died on Lamoricière which was sunk near the Balearic Islands. 


Strona 1 z 9